Powrót do strony głównej
Actualités EU

Stop Destroying Videogames: odpowiedź Komisji Europejskiej i dlaczego walka trwa nadal

17 juin 2026· Zaktualizowano 6 juillet 2026
Stop Destroying Videogames: odpowiedź Komisji Europejskiej i dlaczego walka trwa nadal

To było jedno z najbardziej wyczekiwanych wydarzeń przez społeczność graczy. 16 czerwca 2026 roku Komisja Europejska wydała oficjalną odpowiedź na europejską inicjatywę obywatelską (EIO) „Stop Destroying Videogames”. Werdykt: na tym etapie żadnej nowej legislacji. Analiza, oraz dlaczego to nie koniec historii.

Przypomnienie faktów

Zrodzona w następstwie zamknięcia The Crew przez Ubisoft w 2024 roku, inicjatywa domagała się, aby wydawcy byli zobowiązani do utrzymania swoich gier w stanie grywalnym po zakończeniu wsparcia komercyjnego (tryb offline, serwery społecznościowe itp.). Wspierana między innymi przez Rossa Scotta, osiągnęła wszystkie wymagane progi:

  • złożona w Komisji 26 stycznia 2026 roku;
  • 1 294 188 zweryfikowanych podpisów (około 1,3 miliona);
  • progi osiągnięte w 24 państwach członkowskich.

Ważna EIO zobowiązuje Komisję do udzielenia odpowiedzi, ale nie do stanowienia prawa.

Co odpowiedziała Komisja

W swojej odpowiedzi z 16 czerwca 2026 roku Komisja wskazuje, że na tym etapie nie może zaproponować prawnego obowiązku utrzymywania gier w stanie grywalnym po zakończeniu ich komercjalizacji. Jej głównym argumentem są prawa własności intelektualnej wydawców. Podkreśla jednak, że europejskie prawo konsumenckie już teraz oferuje graczom istotne gwarancje.

Zamiast ustawy Komisja zobowiązuje się do:

  • rozpoczęcia, do końca 2026 roku, dialogu z branżą i przedstawicielami konsumentów w celu opracowania dobrowolnego kodeksu postępowania dotyczącego zarządzania „końcem życia” gier;
  • współpracy ze stowarzyszeniami i organami w celu lepszego upowszechnienia istniejących praw konsumentów.

Nasza analiza: przewidywalna odpowiedź, a prawdziwa dźwignia leży gdzie indziej

Ta odpowiedź nie jest żadnym zaskoczeniem. Zaatakowanie problemu wprost, poprzez żądanie nowej, szczegółowej ustawy, oznaczało uderzenie na wprost w teren najbardziej sprzyjający wydawcom: teren prawa autorskiego. „Dobrowolny kodeks postępowania” bez żadnego przymusu ma wszelkie szanse pozostać martwym zapisem, jak pokazała historia dobrowolnych zobowiązań branży.

Ale walka nie jest przegrana; trzeba po prostu celować trafnie. Prawdziwa dźwignia nie polega na tworzeniu praw, lecz na egzekwowaniu tych, które już istnieją:

  • Dyrektywa (UE) 2019/770 (treści cyfrowe) oraz prawo dotyczące klauzul abuzywnych pozwalają już teraz kwestionować takie praktyki jak dyskrecjonalne rozwiązanie umowy czy jednostronna zmiana jej warunków.
  • RGPD oraz DSA, stworzone do dyscyplinowania cyfrowych gigantów, zawierają wymogi, które można przenieść na nadużycia w branży gier wideo (przejrzystość, zgoda, uczciwe interfejsy).
  • Przede wszystkim przyszły Digital Fairness Act, wciąż w przygotowaniu, celuje właśnie w dark patterns, abonamenty-pułapki i manipulacyjne wzornictwo. To właśnie tam żądania graczy mają największe szanse zostać wysłuchane, i to teraz, gdy ten tekst dopiero powstaje, trzeba wywierać nacisk.
Petycja, którą się podpisuje, a potem zapomina, nie ma żadnej wagi. Liczy się ciągła mobilizacja: robienie hałasu, angażowanie twórców treści oraz domaganie się stosowania praw, które już istnieją. To właśnie teraz rozstrzyga się prawo jutra.

Źródła: Komisja Europejska, odpowiedź na EIO (16 czerwca 2026) · Oficjalna karta inicjatywy.

Oficjalne odniesienia

Oceń ten artykuł

4.5/5 · 4 głos

Komentarze (0)

Bądź pierwszą osobą, która skomentuje ten artykuł.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Komentarze są moderowane przed publikacją.